Dodano: 07 wrz 2026, 9:51
Przez dwa dni w Szczecinie odbywały się działania w ramach projektu „Spotkajmy się! Kultura w działaniu”. Głównym ośrodkiem działań była dawna świetlica stoczniowa, którą zarządza obecnie bardzo prężnie działające Centrum Solidarności Stocznia.
Jak opowiedzieć dzieciom o Solidarności? Jak opowiedzieć dziecku o świecie, którego już nie ma? O kraju, w którym nie można było mówić tego, co się naprawdę myśli, a po papier toaletowy stało się w kolejce?
O tamtej rzeczywistości opowiadał przeznaczony dla najmłodszych spektakl „Bibuła w tapczanie”. Teatr po raz kolejny udowodnił, że potrafi w ciekawy i zrozumiały sposób opowiadać ważne historie.
Później w stoczniowej świetlicy zaprezentowano film „Wolność i Pokój”, opowiadający historię Marka Adamkiewicza – jednego z założycieli i głównych działaczy ruchu Wolność i Pokój.

Oprócz działań teatralnych, w historycznych wnętrzach stoczniowej świetlicy odbyła się debata historyków zatytułowana „Świetlica Wolności: miejsce pamięci czy magazyn”, w której uczestniczyli dr Michał Paziewski, prof. Padraic Kenney oraz dr Tomasz Ślepowroński.
Podczas dyskusji zastanawiano się, czym jest dziś i czym powinna być w przyszłości stoczniowa świetlica?
– Historycy nie są kronikarzami, nie są zbieraczami dat. Jesteśmy po to, aby pokazywać historię w różnych kontekstach. Same obiekty historyczne są martwe, dopiero opowieści ożywiają takie miejsca. Świetlica stoczniowa powinna być miejscem opowiadania ciekawych historii w powiązaniu z teraźniejszością – mówił prof. Padraic Kenney.
– Ważne jest, aby potencjalnego widza nie tylko zaciekawić, ale także zaangażować. Takiemu celowi może służyć na przykład gra lub choćby tylko możliwość pozostawienia swojej opinii po obejrzeniu wystawy. Powinniśmy dążyć do tego, aby widz wyszedł nie tylko z zasobem wiedzy, którą chcieliśmy przekazać, ale także z odczuciami, które sprawią, że zapamięta to konkretne miejsce – powiedział dr Tomasz Ślepowroński.
– Warto pomyśleć o świetlicy stoczniowej nie tylko w odniesieniu historycznym, ale także w kontekście funkcjonalności, możliwości sprawnego dojazdu, zaparkowania samochodu, uczestnictwa w różnych wydarzeniach kulturalnych. Efektem będzie powstanie nie muzeum, ale ośrodka kultury – mówił dr Michał Paziewski.

Centrum Solidarności Stocznia Szczecin po raz kolejny udowodniło, że o historii, zarówno tej wielkiej, międzynarodowej, jak i tej widzianej z perspektywy lokalnej, można opowiadać w nietypowy, ale bardzo ciekawy sposób.