WARSZAWA: 12:51 | LONDYN 10:51 | NEW YORK 05:51 | TOKIO 19:51

Co dalej ze Stocznią Szczecińską „Wulkan”?

Dodano: 21 maj 2024, 11:29

Osiem lat wielkiego oszustwa, wodowania statków klejonych na taśmę, propaganda, topienie pieniędzy. Wnioski z audytu są porażające. Niekompetencja, zatapianie pieniędzy, złe decyzje. Przez lata tworzono propagandowy, fałszywy obraz budowy wielkiej stoczni. Efektem są wielomilionowe straty – mówił na konferencji prasowej, zorganizowanej w siedzibie Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka.
Z przeprowadzonego audytu wynika, że na koniec grudnia 2023 roku strata stoczni „Wulkan” osiągnęła poziom 152 mln zł.

Wyniki audytu przedstawił dziennikarzom Grzegorz Huszcz, pełnomocnik zarządu do spraw operacyjnych Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, były członek zarządu stoczniowego holdingu, a w latach 2013-2016 prezes Szczecińskiego Parku Przemysłowego.
Na budowie słynnej stępki pod prom, który nigdy nie powstał, stocznia poniosła stratę wysokości 800 tys. zł. Teraz stępka prawdopodobnie trafi na złom.
Budowę doku dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” rozpoczęto bez konkretnego projektu i szczegółowej dokumentacji. Podczas realizacji wprowadzano zmiany, aż w końcu zaniechano budowy według wstępnych założeń.
Sekcje doku zbudowane według pierwszego, zarzuconego ostatecznie projektu, zalegają w różnych miejscach stoczni, blokując dostęp do powierzchni, które mogłyby zostać wykorzystane do działalności gospodarczej, co przynosi dodatkowe straty.
Budowa doku jest opóźniona o ponad dwa lata i już dziś wiadomo, że będzie on trzykrotnie droższy od pierwotnie zakładanej ceny. Strata Stoczni Szczecińskiej „Wulkan” na tym kontrakcie może wynieść około 180 mln.
– Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, w której firma nazywająca siebie stocznią buduje statek bez planowania i bez określenia pracochłonności. Same koszty materiałowe znacząco przekraczają cenę kontraktową doku z 2020 roku – powiedział Grzegorz Huszcz, pełnomocnik zarządu do spraw operacyjnych Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”.

Za nietrafioną i zbyt kosztowną uznano również inwestycję związaną ze zmianą funkcji pochylni Odra Nowa na plac prefabrykacyjny. Modernizację pomyślano w ten sposób, że w każdej chwili można zdjąć konstrukcję placu i odtworzyć pochylnię. Koncepcja kosztowna, ale całkowicie błędna, biorąc pod uwagę fakt, że dokładnie naprzeciwko pochylni stanie nowy dok stoczni „Gryfia”, więc z pochylni Odra Nowa statków wodować się już nigdy nie będzie. Koszt niedokończonego placu to 11 mln zł, aby zakończyć inwestycję potrzeba kolejnych 11 milionów.
W dokumentacji nie ma źródeł finansowania tej inwestycji. Być może środki finansowe, z których sfinansowano plac prefabrykacyjny, pochodziły z puli przeznaczonej na budowę doku.

Straty na działalności okrętowej

Stocznia „Wulkan” ponosiła również straty na większości zleceń z sektora okrętowego.
Kiedy firma funkcjonowała jako Szczeciński Park Przemysłowy, realizacja zleceń okrętowych była rentowna. Stworzono model, w którym SPP zawierał umowę z kontrahentem, organizował możliwości techniczne, udostępniał hale i urządzenia, ale wykonanie prac zlecano firmom prywatnym, działającym na terenie parku.
Kiedy park przekształcono w stocznię, zmieniono sposób działania i stocznia zaczęła samodzielnie realizować kontrakty. Pomysł okazał się fatalny, a prawie wszystkie projekty zaczęły przynosić straty.

Przyszłość nie będzie łatwa

– Wyjście z trudnej sytuacji nie będzie łatwe. Skupimy się na dwóch głównych kierunkach: pierwszy – tradycyjny, oparty będzie o budowę konstrukcji pływających. W tej grupie mieści się również konstrukcja doku dla „Gryfii”. Drugi kierunek to rynek morskich elektrowni wiatrowych i sektor offshore. Chcemy otworzyć możliwości współpracy z firmami, które już działają na tym rynku. Mamy możliwości rozwoju, mamy warunki do budowy takich konstrukcji i chcemy je wykorzystać – powiedział Radosław Kowalczyk, prezes Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”.

Jeden fundusz – dwie stocznie

W dość niezręcznej sytuacji znalazł się Fundusz Rozwoju Spółek, który jest akcjonariuszem zarówno Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, jak i Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”.
Stocznia Szczecińska „Wulkan” buduje nowy dok, a więc główne narzędzie pracy dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”. Być może wkrótce „Gryfia” będzie mogła naliczać stoczni „Wulkan” kary za niedostarczenie doku i w ten sposób -dzięki pieniądzom z kar – znacząco poprawi swój wynik finansowy.
Na korzyść stoczni „Wulkan” przemawia fakt, że kary można uruchomić dopiero, kiedy „Gryfia” będzie gotowa do przyjęcia doku, a więc głębia dokowa zostanie oficjalnie dopuszczona do eksploatacji. Budowa głębi trwa, a Fundusz Rozwoju Spółek, jako akcjonariusz obu stoczni, znalazł się w paradoksalnej sytuacji.
– Podtrzymujemy swoje zainteresowanie finansowaniem doku, mając nadzieję, że uda nam się wyjść z tej trudnej sytuacji – mówił Paweł Porzycki z Funduszu Rozwoju Spółek.
– Zależy nam na tym, aby oba przedsiębiorstwa były rentowne – zaznaczył wiceminister Arkadiusz Marchewka.
Nowy zarząd poinformował, że nazwa spółki nie zostanie zmieniona. Pozostanie więc Stocznia Szczecińska „Wulkan” i nie będzie powrotu do nazwy Szczeciński Park Przemysłowy.
Przedstawiciele stoczni „Wulkan” poinformowali, że naprawa sytuacji firmy może potrwać nawet dwa lata.

Kursy walut

Średnie kursy walut NBP z: data

1 EUR - 1 USD -
1 CHF - 1 GBP -

Redakcja i reklama

Jezeli chcesz się z nami skontaktować lub nawiązać współpracę skorzystaj z formuarza
» kontakt

Wszystkie prawa zastrzeżone INFOMARE.pl

Realizacja portalu: Agencja Interaktywna KULIKOWSKI-IT.pl Projektowanie stron internetowych Szczecin