Dodano: 02 lut 2025, 18:51
1 lutego 1966 roku w Stoczni Szczecińskiej zwodowano drobnicowiec typu B 516 m/s „Henryk Jendza”. Statek budowany dla Polskich Linii Oceanicznych wszedł do eksploatacji 14 grudnia 1966 rok, cztery lata po śmierci legendarnego dyrektora stoczni.
M/S „Henryk Jendza” był jednym z ostatnich zaprojektowanych w Gdańsku i budowanych w Szczecinie drobnicowców B 516 bowiem jednostki z tej serii powstawały w latach 1962-1966. Można powiedzieć, że szczecińscy stoczniowcy budując statek oddali hołd swojemu dyrektorowi.
Jednostka o długości 145,65 m, szerokości 18,50 m miała nośność 8 614 DWT. Załoga liczyła 48 osób, przewidziano także 12 miejsc pasażerskich. Drobnicowiec zezłomowano po ponad 20 latach eksploatacji w roku 1987.
Statek o długości 145,65 m, szerokości 18,50 m miał nośność 8 614 DWT. Załoga liczyła 48 osób, przewidziano także 12 miejsc pasażerskich. Jednostkę zezłomowano po ponad 20 latach eksploatacji w roku 1987.

Henryk Jendza był dyrektorem Stoczni Szczecińskiej w latach 1.07.1950 – 27.07.1962 i mimo upływu lat, to właśnie ta postać nie tylko dla stoczniowców, ale także dla mieszkańców Szczecina stała się symbolem pierwszych, powojennych sukcesów Stoczni Szczecińskiej.
Henryk Jendza urodził się 14 października 1921 roku w Wilnie. Uczył się na Wydziale Mechanicznym Państwowej Szkoły Technicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Szkołę skończył w roku 1942, uzyskując tytuł technika mechanika. Pracę zawodową rozpoczął w czasie wojny w kolejnictwie. Przez rok był maszynistą kolejowym, później pracował w Wydziale Szkolenia Kadr w Dyrekcji Wileńskich Kolei Państwowych.
Po wojnie trafił do Szczecina. Przez krótko był zatrudniony w Urzędzie Wojewódzkim. W latach 1946–1948 pracował w Zakładzie URSUS, z których powstała później Fabryka Mechanizmów Samochodowych POLMO. Przed podjęciem pracy w stoczni w latach 1948–1950 był dyrektorem Miejskich Zakładów Samochodowych.
Henryk Jendza kierował stocznią przez 12 lat, w okresie 1950–1962. W chwili objęcia stanowiska miał 29 lat. Był to dla stoczni w Szczecinie i dla całego polskiego przemysłu okrętowego bardzo trudny czas odbudowy ze zniszczeń wojennych.
Pod koniec 1949 roku Polska podpisała z ZSRR umowę na dostawę statków w latach 1950–1955. Statki miały budować polskie stocznie, w tym także Stocznia Szczecińska. Pierwszy statek z zamówionej przez ZSRR serii jednostek, ss „Czułym”, zwodowano 16 grudnia 1952 roku.
Statek oznaczony stoczniowym symbolem budowy B-32/I trudno zaliczyć do sukcesów stoczni.
Szczecińscy stoczniowcy nie mieli doświadczenia w budowie statków towarowych. Przed rozpoczęciem budowy parowców serii B32 stocznia zwodowała pozostawiony przez Niemców na pochylni kadłub jednostki typu HANSA A oraz budowała drewniane i stalowe kutry rybackie. „Czułym” stał się więc swego rodzaju „poligonem doświadczalnym”, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
W momencie wodowania wiadomo było, że na budowie pierwszego w całości powstającego w Szczecinie statku stocznia ponosi straty. Mimo przepracowania 600 tys. roboczogodzin, kadłub schodząc z pochylni miał bardzo niski procent gotowości technicznej.
Na pomoc szczecinianom przyjechała grupa około 100 pracowników ze Stoczni Gdańskiej, którzy pomagali głównie przy pracach ślusarskich i rurarskich. Dzięki tej pomocy, w listopadzie 1953, a więc po prawie roku od wodowania, „Czułym” mógł wyruszyć w próby morskie.
Kilka lat temu pojawiła się koncepcja, aby jedną ze szczecińskich ulic nazwać imieniem Henryka Jendzy. Niestety, ze względów politycznych, tak się nie stało.