WARSZAWA: 14:37 | LONDYN 12:37 | NEW YORK 07:37 | TOKIO 21:37

Kto zdobędzie leżący na dnie Morza Karaibskiego skarb o wartości 20 miliardów dolarów?

Dodano: 11 gru 2023, 12:11

Chętnych jest co najmniej kilku, a końca sporu nie widać. Jak zawsze, gdy chodzi o naprawdę wielkie pieniądze, obok racjonalnych argumentów pojawiają się emocje, które tworzą przestrzeń dla mniej lub bardziej fantastycznych opowieści.

San Jose

Zacznijmy od początku

Hiszpański galeon „San Jose” był jednym ze statków należących do słynnej hiszpańskiej armady. Zbudowany w 1698 roku statek miał prawie 40 metrów długości i wyporność 1200 ton. Jego uzbrojenie stanowiły 64 działa. Podczas swojej ostatniej podróży z Portobelo w Panamie do Kartageny w Kolumbii hiszpańska flota, w której płynął „San José”, napotkała brytyjską eskadrę okrętów. 8 czerwca 1708 r. doszło do bitwy, podczas której na hiszpańskim okręcie zapaliły się magazyny prochu i zniszczona pożarem jednostka poszła na dno, zabierając ze sobą 600 osób i ładownie wypełnione złotem, srebrem, biżuterią i drogimi kamieniami, zebranymi w koloniach Ameryki Południowej w celu sfinansowania wojen prowadzonych przez Hiszpanów w różnych częściach świata. Trudno dokładnie oszacować wartość przewożonego towaru, ale badacze twierdzą, że na pokładzie mogło znajdować się około 200 ton złota, srebra i szmaragdów o dzisiejszej wartości 20 miliardów dolarów. Z powodu wartości przewożonego ładunku, „San Jose” zyskał przydomek „Świętego Graala wraków statków”, choć nie brakuje specjalistów, którzy twierdzą, że wartość przewożonych kosztowności jest mocno zawyżona i skarby spoczywające we wraku warte są „tylko” około 4 miliardów dolarów.
Kto naprawdę odnalazł wrak?
Grupa inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, działająca pod nazwą Glocca Mora (obecnie grupa zmieniła nazwę na Sea Search Armada) twierdzi, że odnalazła wrak „San Jose” w 1981 roku. Wówczas rząd Kolumbii odmówił podpisania umowy, na mocy której członkowie Glocca Mora mogliby stać się właścicielami części wartości skarbu. Podobno propozycja Amerykanów zakładała, że 65% wartości przedmiotów znalezionych po wydobyciu wraku stanie się własnością kolumbijskiego rządu, pozostałe 35% otrzyma Glocca Mora. Do podpisania umowy nigdy nie doszło, a kolumbijski rząd zabronił grupie Glocca Mora dalszych działań związanych z odkryciem wraku. Następnie kolumbijski parlament przyjął ustawę, przyznającą państwu prawo do całego skarbu, pozostawiając Glocca Mora jedynie prawo do 5% honorarium za znalezienie wraku, które dodatkowo miało być opodatkowane stawką 45%. W tej sytuacji Glocca Mora podała sprawę do sądu. W postanowieniu z 2007 roku sąd najwyższy Kolumbii stwierdził, że skarb zostanie równo podzielony pomiędzy rząd kolumbijski i odkrywców. Członkowie Glocca Mora uznali taki wyrok za niesprawiedliwy i skierowali sprawę do sądu w Stanach Zjednoczonych.
W USA sprawę dwukrotnie oddalono, w roku 2011 i 2015, a rząd Kolumbii poddał w wątpliwość fakt odkrycia wraku przez Amerykanów, twierdząc, że współrzędne podane przez odkrywców, pozwalające na dokładne zlokalizowanie miejsca, w którym spoczywa „San Jose”, wcale nie muszą być prawdziwe.

San Jose wreck

Tajemnica państwowa

W roku 2015 pojawiła się informacja, że wrak „San Jose” został odkryty przez kolumbijską marynarkę wojenną. Oficjalną informację o odkryciu podał 5 grudnia 2015 roku ówczesny prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos. Kolumbia uznała galeon za część swojego dziedzictwa narodowego, w związku z tym państwo jest konstytucyjnie zobowiązane do ochrony i konserwacji statku wraz z całą jego zatopioną zawartością. Rząd Kolumbii sklasyfikował lokalizację galeonu jako tajemnicę państwową, która nie jest ujawniana do dziś. Taka sytuacja bardzo utrudnia ewentualne postępowania w jakichkolwiek sądach, ponieważ prawdopodobnie podczas rozpraw musiałoby dojść do ujawnienia tajemnicy państwowej, na co prawdopodobnie kolumbijski rząd nigdy się nie zgodzi. Nawet dane dotyczące głębokości, na której spoczywa „San Jose”, są mocno nieprecyzyjne. Niektóre źródła podają, że wrak znajduje się na głębokości 600 metrów. Rząd Kolumbii informował, że marynarka wojenna znalazła statek na głębokości 900 metrów. 300 metrów to jednak spora różnica. Dokładna lokalizacja wraku utrzymywana jest przez rząd w tajemnicy ze względu na… bezpieczeństwo narodowe.
Prace związane z oszacowaniem wartości znaleziska i możliwości jego ewentualnego wydobycia prowadzi Kolumbijski Instytut Antropologii i Historii, będący agendą ministerstwa kultury Kolumbii.
Dyrektor instytutu, Ernesto Montenegro oświadczył, że prowadzone są badania głębokości gleby i morza w celu sprawdzenia metod wydobycia zawartości statku. Sprawujący urząd prezydenta Kolumbii do roku 2018 Juan Manuel Santos oświadczył, że w Kartagenie zostanie zbudowane muzeum, w którym będzie przechowywana część zawartości galeonu.
Obecny prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, chce przyspieszenia prac związanych z wydobyciem statku i jego zawartości. Prezydent zlecił ministerstwu kultury podjęcie działań, których efektem będzie wydobycie wraku „San Jose” do zakończenia jego kadencji prezydenckiej, a więc do roku 2026. Sprawa nabrała więc bardzo wyraźnego charakteru politycznego.

Hiszpania wkracza do gry

Tymczasem obok rządu Kolumbii i grupy Glocca Mora w grze o skarb pojawił się trzeci poważny gracz – Hiszpania. Hiszpanie twierdzą, że należy im się część skarbu, ponieważ „San Jose” był hiszpańskim statkiem, a na jego pokładzie w chwili zatonięcia znajdowało się 570 obywateli Hiszpanii.

W kolejce czekają następni

O część zatopionego skarbu ubiegają się także Peru i Panama, twierdząc, że transportowane na pokładzie „San Jose” towary zostały wcześniej skradzione z ich ziem. O swoje prawa chce walczyć również Boliwia, która utrzymuje, że mieszkańcy tego kraju zmuszani byli do niewolniczej pracy przy wydobywaniu złota i drogich kamieni, które następnie były wywożone przez Hiszpanów. Nie można wykluczyć, że wkrótce na liście do podziału skarbu pojawią się następni chętni.

Wielkie pieniądze rodzą wielkie problemy

Wygląda na to, że spoczywający na dnie morza wrak „San Jose” może po ponad 300 latach sprawić państwom z różnych kontynentów niemało kłopotów. Kwota 20 miliardów dolarów rozpala wyobraźnię nie tylko zawodowych poszukiwaczy skarbów, ale także przywódców kilku całkiem sporych krajów. Końca sporu nie widać, a lokalizacja wraku wciąż stanowi w Kolumbii tajemnicę państwową.
Kto pierwszy rozwiąże tajemnice wraku? Na odpowiedź na to pytanie musimy poczekać zgodnie z zapowiedziami prezydenta Kolumbii do roku 2026. Chyba, że ktoś odważy się rozwiązać zagadkę wcześniej. Przy wartości skarbu szacowanej na 20 miliardów dolarów takiego rozwiązania z pewnością nie można wykluczyć.

Wojciech Sobecki