WARSZAWA: 22:26 | LONDYN 20:26 | NEW YORK 15:26 | TOKIO 05:26

O aktualnej sytuacji i przyszłości białej floty w Szczecinie z kapitanem Januszem Justem rozmawia Wojciech Sobecki

Dodano: 25 sty 2025, 12:55

Jaki był 2024 rok dla szczecińskiej białej floty?

– Patrząc z mojego punktu widzenia, był to rok nieco gorszy od poprzedniego. Przede wszystkim dlatego, że mniej było turystów z Niemiec. Widać wyraźnie, że recesja dociera do naszych zachodnich sąsiadów, coraz bardziej zwracają uwagę na ceny i jeśli mają wydać pieniądze, to robią to z coraz większym rozmysłem. Kiedyś pod koniec roku, w październiku czy listopadzie, niemieckie biura podróży już bookowały rejsy na następny rok, teraz takich zamówień jest zdecydowanie mniej. Nieco więcej jest natomiast turystów z Polski.
Coraz częściej na statkach organizowane są imprezy firmowe, urodziny, jubileusze. Wiele firm zamiast w restauracji woli organizować spotkania na wodzie i mam nadzieję, że ten model będzie się rozwijał, bo jest to naprawdę ciekawa forma spotkań.

Biała flota

Co najbardziej cenią sobie pasażerowie podczas rejsów?

– Ludzie dziwią się, że zaledwie dwadzieścia minut drogi od centrum Szczecina wpływamy na rzekę Świętą i jesteśmy w pięknym świecie natury. Pływając na statkach oceanicznych przez ponad dwadzieścia lat widziałem bardzo wiele pięknych miejsc w różnych zakątkach świata i mogę powiedzieć, że tak bliskiego kontaktu z naturą praktycznie w granicach miasta nie ma prawie nigdzie na świecie. Szczecin ma to szczęście, że już w granicach miasta ma wspaniałe miejsca do wypoczynku i poznawania tajemnic natury. Dwadzieścia minut drogi od Wałów Chrobrego możemy zobaczyć bieliki, czaple, kormorany czy bobry. Takie widoki, kiedy w magicznej ciszy płyniemy rzeką Świętą na jezioro Dąbie, budzą podziw nie tylko turystów, ale także samych szczecinian. Zaskoczeniem jest także widok Szczecina z wody. Wydaje nam się, że znamy nasze miasto, jednak z pokładu statku wygląda ono zupełnie inaczej niż to, co widzimy na co dzień. Dla wielu osób ta nowa perspektywa jest naprawdę dużą niespodzianką, bo widzą swoje miasto z nowego punktu widzenia.

Dlaczego zdecydował się pan na zmianę dużych oceanicznych statków na jednostki białej floty?

– W pewnym momencie życia zrozumiałem, że już nie chcę pływać w dalekie rejsy. Nie chcę rozłąki z rodziną, wolno mijających dni na oceanie, świąt na statku z dala od domu. Byłem kapitanem, jak to się określa – „Pierwszym po Bogu” i zrozumiałem, że dalsza kariera na morzu już mnie – mówiąc kolokwialnie – nie kręci, że pora zamknąć ten rozdział i tak zrobiłem.

Czy już wtedy myślał pan o białej flocie?

– Absolutnie nie. Pracowałem w różnych firmach mniej lub bardziej związanych z obrotem morskim, ale po pewnym czasie zaczęło mi brakować bycia na wodzie i kręcenia kołem sterowym. W tym czasie kapitan Tadeusz Wolski sprzedawał swoją firmę, której najważniejszą częścią był statek „Dziewanna”. Zdecydowałem się na zakup tego miniprzedsiębiorstwa wraz ze statkiem.
Kupiłem „Dziewannę”, później „Kapitana Cooka” i tak się zaczęła się moja przygoda z białą flotą. Po jakimś czasie „Dziewannę” sprzedałem, bo chciałem podwyższyć standard usług, dać pasażerom więcej przestrzeni i możliwość podróżowania w większym komforcie, więc dokupiłem „Sedinę”, a później holownik „Saarbrücken”.

Kapitan Cook

Ostatnio do pana floty dołączyła także „Peene Queen”…

– Zdecydowałem się na zakup tej jednostki, kiedy należąca do PŻM spółka zrezygnowała z oferowania rejsów białej floty. Sprzedawali dwa statki i jeden z nich kupiłem.
Obecnie „Peene Queen” przechodzi kapitalny remont. Wymieniamy napęd na ekologiczne silniki, spełniające najnowsze normy ekologiczne Euro 5. To będzie jedyny statek w szczecińskiej białej flocie z silnikami spełniającymi tak wymagające przepisy, dotyczące ochrony środowiska. Modernizujemy wnętrze, zmieniamy systemy bezpieczeństwa – wszystko po to, aby nasi pasażerowie czuli się komfortowo i bezpiecznie.
Zmieniamy także nazwę na „Queen of Szczecin”, bo uważam, że Szczecin zasługuje na swoją królową białej floty.

Czy ma pan już konkretne plany związane z eksploatacją „Queen of Szczecin?

– Mam pewne założenia, ale nie chciałbym jeszcze zdradzać szczegółów, bo sprawa wymaga dodatkowych uzgodnień i dokładnej kalkulacji finansowej. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i wkrótce będę mógł powiedzieć więcej i zaoferować pasażerom w przyszłym sezonie bardzo ciekawą destynację obsługiwaną przez nowoczesny, ekologiczny i szybki statek.

Jaką rolę spełnia w pana flocie holownik „Saarbrücken”?

– Kupiłem holownik dla zapewnienia bezpieczeństwa własnych jednostek. Gdy flota się powiększała, doszedłem do wniosku, że powinienem mieć holownik, na wypadek gdyby na przykład na statku zepsuł się silnik i trzeba byłoby jednostkę przyholować do kei. Poza tym „Saarbrücken” ma możliwość przewożenia do dwunastu pasażerów, ponieważ nie jest zarejestrowany jako jednostka pasażerska, więc doskonale nadaje się na kameralne spotkania na wodzie i od czasu do czasu jest do takich rejsów wykorzystywana.

holownik Saarbrucken

Czy pana zdaniem w Szczecinie jest miejsce na reaktywację wodolotów?

– Biznes związany z wodolotami jest w naszych warunkach zbyt kosztowny. Wodoloty to są jednostki, które zużywają bardzo dużo paliwa, bo silniki wymagają bardzo dużej mocy. Są atrakcyjne dla pasażerów, ale niestety awaryjne. Bilety na takie statki musiałyby być dosyć drogie, więc znalezienie pasażerów, którzy chcieliby za nie zapłacić, byłoby bardzo trudne. Trzeba pamiętać, że w naszych warunkach klimatycznych sezon trwa kilka miesięcy, od wiosny do końca jesieni, a o jednostki trzeba dbać i ponosić koszty ich utrzymania i konserwacji także wtedy, gdy nie pływają. Były próby wprowadzenia wodolotów i wszystkie zakończyły się niepowodzeniem.

W jakim kierunku będzie się rozwijać żegluga pasażerska w Szczecinie?

– Moim zdaniem można wyróżnić dwa główne kierunki. Pierwszy to tradycyjna żegluga turystyczna, realizowana codziennie oraz z większą intensywnością w weekendy.
Do tego kierunku świetnie wpisują się również rejsy tematyczne np. ‘’na zachód słońca’’. Drugi kierunek to rejsy okazjonalne na konkretne zamówienie. Coraz więcej firm organizuje swoje spotkania na statkach białej floty. Wykupują rejs i płyniemy. Są też wieczory panieńskie, urodziny, imieniny, spotkania takie choćby jak rocznicowy zjazd absolwentów Liceum Morskiego, które ja także ukończyłem. Niedawno na jednym z moich statków chór Politechniki Morskiej nakręcił teledysk do jednego ze swoich utworów. „Kapitan Cook” zmienił się w plan filmowy. Było bardzo ciekawie, głośno i radośnie. Moim zdaniem właśnie spotkania i różnego rodzaju eventy na statkach będą coraz popularniejsze, bo standard obsługi nie odbiega od dobrych restauracji, a jednak rejs to zawsze coś interesującego, niezwykłego, dającego możliwość dotarcia do pięknych miejsc, których na co dzień nie widzimy, bo możemy do nich dopłynąć tylko statkiem.

Czego życzyć panu na nadchodzący sezon?

– Zrealizowania planów związanych z nową jednostką „Queen of Szczecin”, tak dobrych załóg na statkach, jakie mam dotychczas, bo to są naprawdę wspaniali ludzie, i oczywiście zadowolenia pasażerów. Jeśli pasażerowie schodzą ze statku uśmiechnięci, to jest to dla mnie i dla załogi największa satysfakcja i poczucie, że to, co robimy, naprawdę ma sens i daje radość zarówno nam, jak i pasażerom.

Życzę więc zrealizowania planów i samych uśmiechniętych i zadowolonych pasażerów.

– Dziękuję bardzo.

Szczecin biała flota

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kursy walut

Średnie kursy walut NBP z: data

1 EUR - 1 USD -
1 CHF - 1 GBP -

Redakcja i reklama

Jezeli chcesz się z nami skontaktować lub nawiązać współpracę skorzystaj z formuarza
» kontakt

Wszystkie prawa zastrzeżone INFOMARE.pl

Realizacja portalu: Agencja Interaktywna KULIKOWSKI-IT.pl Projektowanie stron internetowych Szczecin